Menu

Twojego dziecka to nie dotyczy? „Coraz więcej i coraz młodszych dzieci ma kontakt z pornografią”

Niestety coraz więcej dzieci ma kontakt z internetową pornografią. I coraz częściej się od niej uzależniają – mówi w rozmowie z portalem opornografii.pl Barbara Płaczek, specjalista seksuologii.
Może Cię również zainteresować

Katarzyna Nowicka: Rodzice mówią często: „jak my byliśmy dziećmi to ani o seksie, ani o pornografii nikt z nami nie rozmawiał i jakoś sobie poradziliśmy…”

Barbara Płaczek, specjalista seksuologii: Dokładnie tak. Dla wielu są to wciąż tematy tabu. Jeśli chodzi o pornografię to rodzice często nie zdają sobie sprawy, jakie zagrożenia ona niesie. Wolą zamiatać ten temat pod dywan i żyć w fałszywym przekonaniu, że „mojego dziecka to nie dotyczy”. To taki mechanizm psychologiczny w postaci wyparcia.

Wystarczy jednak spojrzeć na statystyki pokazujące skalę kontaktu dzieci z pornografią, żeby uświadomić sobie, że to często życzeniowe myślenie.

I często wygląda to tak, że w momencie gdy trafia do mnie np. 14-latka i mówi, że ma problem z oglądaniem pornografii, że robi to bardzo często, to rodzic najpierw robi wielkie oczy, a po chwili stwierdza kategorycznie: „to niemożliwe, ona na pewno to zmyśliła”. A okazuje się, że dziewczyna ma kontakt z pornografią od 11 roku życia i że możemy już mówić o uzależnieniu.

Niestety coraz więcej dzieci i to coraz młodszych ma kontakt z takimi treściami w internecie. Wystarczy przecież tylko kliknięcie.

No właśnie. Wiele się zmieniło od czasu gdy my – dorośli byliśmy dziećmi. Jak wytłumaczyć to rodzicom?

To co się teraz dzieje nazywam takim atakiem cywilizacyjnej erotyzacji. Kiedyś tego nie było. Właściwie z każdej strony atakują nas obrazy seksualne. Przykład? Chociażby billboard, który widziałam w swoim mieście. Jeleń naskakujący na „panią jeleń”, w tle rozbryzg farby i hasło: „nasze farby kryją najlepiej”. Kontekst seksualny jest wykorzystywany na plakatach, w reklamach, mediach, teledyskach, nawet na sklepowych wystawach. Wystarczy spojrzeć na kobiece manekiny, które jak zaobserwowałam, często mają zaznaczone sutki. To wszystko są obrazy i bodźce, które oddziałują na naszą seksualność. To trafia także do młodszego pokolenia.

Oczywiście to jest jak najbardziej normalne, że temat seksualności w pewnym momencie zaczyna interesować dzieci. To jest związane z ich rozwojem. Jednak teraz ta naturalna ciekawość jest dodatkowo pobudzana. I to bardzo intensywnie.

To co się zmieniło przez lata, to także technologia. Nastąpił ogromny postęp. Dzieci mają teraz telefony z dostępem do internetu i niestety bardzo łatwy dostęp do treści pornograficznych.

Jeśli więc nie będziemy z dziećmi rozmawiać, to one wiedzę o tym, czym jest seks będą czerpać właśnie z pornografii, która z rzeczywistością nie ma przecież nic wspólnego.

I będą przekonane, że to co widzą na ekranie to jest prawda?

Tak. A to oznacza, że będą mieć kompletnie zaburzony obraz seksu. Będą go widziały jako coś, co jest wulgarne i uprzedmiatawiające drugą osobę. Pornografia buduje też fałszywe przekonanie, że w seksie nigdy nikt niczego nie odmawia. Efekt? Spotykam się z nastolatkami, które mówią np., że chłopak oczekuje od nich seksu oralnego. A one nie chcą tego robić, uważają to za coś obrzydliwego. Jednak boją się odmówić, bo jak mówią, w tych filmach nikt nie odmawia więc jak ona odmówi to on na pewno znajdzie sobie inną.

To jest tak, że kiedy młodzi ludzie mają w głowie tylko obrazy pornograficzne, bo nikt z nimi nie rozmawia o miłości, intymności, szacunku, wzajemnej komunikacji, to wdrażają w życie właśnie zachowania z tych obrazów. To szokujące, ale są sytuacje gdy np. 15 latki umawiają się na swój pierwszy raz… z elementami BDSM (odmiana seksu, która opiera się na relacji dominacja - uległość. Obejmuje m.in. bicie, krępowanie, kneblowanie, poniżanie-red).

Niedawno australijscy eksperci poinformowali, że rośnie liczba urazów związana z tym, że młodzi ludzie w wieku licealnym starają się wdrażać w życie to, co widzieli w filmach pornograficznych.

To jest właśnie związane ze specyfiką współczesnej pornografii. Z tym, że tyle w niej wulgarności i brutalności. To jest też związane z poszukiwaniem coraz nowszych, bardziej ekstremalnych treści pornograficznych, bo te wcześniejsze już nie wystarczają.

Wiele osób uważa, że nie da się uzależnić od pornografii. Mimo iż są już badania na ten temat.

Jak najbardziej można się uzależnić. I coraz częściej uzależniają się dzieci. To jest tak, że początkowo oglądają incydentalnie. Mówią wręcz, że po pierwszych kontaktach z pornografią miały uczucie obrzydzenia. Ale potem te filmy wciągnęły je i szukały kolejnych i kolejnych. Często mówią też, że zaczęły oglądać coraz więcej pornografii, bo nie chciały być gorsze od rówieśników.

Wspomniała też Pani wcześniej, że coraz młodsze dzieci mają kontakt z pornografią. Jak małe to dzieci?

Ostatnio miałam do czynienia z pięciolatkiem

Pięciolatek oglądał filmy pornograficzne?

Niestety. Oczywiście on nie wyszukiwał tych treści. Okazało się, że siostra chłopca z koleżanką – obydwie ośmiolatki – oglądały na tablecie naprawdę hardcorowe treści pornograficzne, do których w jakiś sposób dotarły. On oglądał je z nimi. Wieczorem zapytał mamę wprost o sceny, które widział.

To wygląda tak, że dzieci tak mniej więcej do 6 roku życia jeszcze nie do końca wiedzą o co chodzi. Oczywiście mogą być zaniepokojone tym co widzą, ale to dla nich coś niezrozumiałego. W momencie kiedy to trafi już np. na ośmiolatki, to ich już temat zaczyna ciekawić. One mogą szukać dalej.

Często jest też tak, że dzieci wpisują w wyszukiwarkę jakieś wulgarne słowa, które usłyszały od rówieśników. Nie mają pojęcia co zobaczą. Chcą tylko zaspokoić ciekawość. A potem zaintrygowane przeklikują się przez kolejne filmy.

Każdy takie słowa odnoszące się do seksu kiedyś usłyszał. Chociażby na podwórku. I to budziło zaciekawienie.

I zastanawialiśmy się co to oznacza, podpytywaliśmy kolegów. I tyle. A teraz? Teraz dzieci coraz wcześniej dostają telefony komórkowe z dostępem do internetu. Usłyszą coś co je zaintryguje, wyciągają smartfon z kieszeni, wpisują i natrafiają na treści o jakich mówimy.

Zdarza się też, że dzieci wymieniają się linkami. Rywalizują kto znajdzie jeszcze dziwniejszy film. Potem potrafią zachowywać się agresywnie, używać specyficznego słownictwa, w ogóle zachowywać się tak, że to może szokować. Zetknęłam się z tym gdy założyłam swój zawodowy profil na facebooku i zaczęły do mnie pisać dzieci…

Dzieci? Co pisały?

Niewybredne komentarze. Delikatnie rzecz ujmując.

Ale dlaczego?

Prawdopodobnie tytuł „specjalista seksuologii” skojarzył im się tak, że pisały do mnie np. „zrób mi loda”. To tylko przykład. Były to różne sformułowania. Często takie, których ja jako dziecko nie znałam. A one je skądś znają.

Kiedy rodzice zgłaszają się z dzieckiem do specjalisty? Wtedy gdy zauważą, że ma ono problem z pornografią czy powody są inne?

Różnie bywa, ale spora część trafia bardzo późno. Na przykład gdy jest sprawa w prokuraturze dotycząca sekstingowych filmików. Jeden z przykładów - nastolatka wysyłała je mężczyznom mówiąc że ma 17 lat, a miała 14. Potem była szantażowana, że filmy zostaną upublicznione. Po ujawnieniu sprawy zalecono wizytę u specjalisty. Dla mnie jest jasne, że 14-latka, która w ten sposób prezentuje się przed kamerką zaczerpnęła to z pornografii. Podczas rozmowy w gabinecie okazało się, że ona z tą pornografią ma już do czynienia od kilku lat. I to absolutnie nie jest odosobniony przypadek

Są też sytuacje gdy interweniuje szkoła, bo dzieci zachowują się i wypowiadają w sposób mogący wskazywać na kontakt z pornografią. I rodzice dopiero po takim trochę przyciśnięciu do ściany, poruszają ten temat. Dzieci często podkreślają, że rodzice wcześniej nie chcieli rozmawiać. Na pytania odpowiadali: „jesteś za mały, za mała”. „No to sama sobie znalazłam, znalazłem” – mówią teraz dzieci.

Mam też takie spostrzeżenie, że spora część rodziców przychodząc do gabinetu nie widzi sensu w rozmowie ze specjalistą. Mówią, że przyszli, bo ktoś to zalecił, ale wyraźnie nie wierzą w to, że ta terapia jest potrzebna. Przekonują mnie też, że dziecko i tak nie będzie chciało ze mną rozmawiać. Potem wychodzą, zostaję z nastolatkiem i okazuje się, że minęła godzina, a my wciąż rozmawiamy.

Nastolatki naprawdę są otwarte, chcą rozmawiać. Za to rodzice nie zawsze chcą rozmawiać z nimi. To bardzo smutne, bo brak komunikacji na linii rodzic – dziecko może potem powodować, że w przyszłości to dziecko nie będzie potrafiło komunikować się w swym związku.

A więc co by Pani radziła rodzicom?

Przede wszystkim rozmawiajmy z dziećmi od najmłodszych lat. Odpowiadajmy konkretnie na zadawane pytania. Zawsze poważnie traktujmy dziecko i każde jego pytanie. Gdy zapyta np: „tato a dlaczego ty masz siusiaka, a mama nie ma?”, to nie wybuchajmy nerwowym śmiechem, nie bagatelizujmy, nie zbywajmy i nie ucinajmy tematu w stylu: „pogadamy jak będziesz starszy”. Dziecko od najmłodszych lat musi wiedzieć, że temat seksualności jest ważny. Budujmy też w dziecku poczucie własnej wartości. Mówmy, że jest wspaniałe i nie musi niczego nikomu udowadniać.

Jeśli wypłynie temat pornografii to oczywiście nie przemilczajmy go. Gdy np. zorientujemy się, że dziecko ma kontakt z takimi treściami nie udawajmy, że tego nie wiemy.

Jak rozmawiać z młodszym dzieckiem, a jak ze starszym nastolatkiem?

Z młodszymi dziećmi rozmawiajmy odpowiadając na ich konkretne pytania, na to, co ich aktualnie ciekawi. W sposób dostosowany do ich wieku i rozwoju. Nie powiemy przecież młodszemu dziecku, że się może uzależnić od pornografii, bo ono tego nie zrozumie. Miejmy też na uwadze, że im młodsze dziecko, tym szybciej zacierają się mu fragmenty naszej rozmowy. Przerzuca szybko uwagę na jakieś inne kwestie.

Starszemu nastolatkowi można już wszystko tłumaczyć bardzo obszernie. Poprzeć dowodami, wynikami badań, porozmawiać o tym, co ten młody człowiek czuł, gdy zetknął się z pornografią. Właściwie ze starszym nastolatkiem możemy porozmawiać o wielu rzeczach, o których my teraz rozmawiamy podczas wywiadu.

A propos młodych ludzi. Profesor Philip Zimbardo w swej książce „Gdzie ci mężczyźni” wysnuwa dość smutne wnioski. Mówi, że młodzi mężczyźni wycofują się z życia społecznego. Wolą spędzać czas w świecie gier komputerowych i pornografii. W realnym świecie mają problem, nie czują się bezpiecznie.

Tak. Na razie problem, który porusza prof. Zimbardo, bardziej widać w krajach, w których ten rozwój technologii nastąpił wcześniej. Na razie… Jednak jak to będzie szło w tym kierunku, to za 30- 50 lat dotyk drugiej osoby naprawdę będzie towarem deficytowym. Ludziom wystarczy wyłącznie ekran. Tak to właśnie może wyglądać.

Czyli podsumowując: rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa?

Obecnie nie da się już z dziećmi i młodzieżą w ogóle nie rozmawiać o seksie. Jeśli temat seksualności będzie dla rodziców tematem tabu, jeśli nie będą o tym rozmawiali ze swoimi dziećmi, jeśli nie będzie rzetelnej edukacji seksualnej, to będzie to droga w bardzo złą stronę. Jak najbardziej ważne jest przestrzeganie przed zagrożeniami, takimi jak pornografia, ale także kształtowanie pozytywnych postaw wobec seksualności, mówienie o relacjach i wzajemnym szacunku.


Więcej na temat
Pokaż więcej