Menu
Przekaż 1% podatku na ochronę dzieci przed pornografią, KRS: 0000319230
Czytaj więcej

„Branża pornograficzna zdaje sobie sprawę, że to sprzyjający moment”

W czasie epidemii wzrosła oglądalność portali pornograficznych. O tym, dlaczego tak się dzieje rozmawiamy z psychiatrą, seksuologiem i psychoterapeutą prof. Michałem Lwem-Starowiczem. W wywiadzie także o problemie uzależnienia od pornografii i jej wpływie na relacje.
Może Cię również zainteresować

Katarzyna Nowicka: Od czasu gdy w związku z epidemią koronawirusa bardzo dużo ludzi spędza czas w domach, niektóre portale pornograficzne informują o wzrostach oglądalności. Udostępniają też za darmo część treści, które do tej pory były płatne.

Prof. Michał Lew-Starowicz: No cóż… Na pewno nie jest to działalność charytatywna, tylko wykorzystanie zaistniałej sytuacji i sposób, aby pozyskiwać klientów, którzy będą z tych portali korzystać. Branża pornograficzna doskonale zdaje sobie sprawę, że jest to bardzo sprzyjający moment.

Jest sprzyjający, bo…

Przedstawiciele branży doskonale wiedzą, że w ten sposób wielu ludzi będzie teraz zapełniać wolny czas. Są też osoby, które rozładowanie seksualne poprzez oglądanie pornografii, traktują jako sposób poradzenia sobie z napięciem, z lękiem, z gorszym nastrojem. Obecna sytuacja do tego wszystkiego się przyczynia.

Czy to sprzyja uzależnieniu od takich treści? Przyzna Pan, że w kontekście pornografii dopiero od niedawna się o tym mówi. Wciąż wielu nie wierzy, że takie uzależnienie jest możliwe. Dlaczego?

Tak jest w przypadku wielu nowo badanych zjawisk. Część osób wierzy w ich istnienie, część je kwestionuje. Dlatego poszukujemy obiektywnych dowodów w badaniach naukowych.

Badania pokazują, że od używania pornografii można się uzależnić. Podobnie, jak można uzależnić się od alkoholu. Pamiętajmy jednak o bardzo ważnej rzeczy. Alkohol jest popularną używką na całym świecie, ale większość pijących alkohol się nie uzależnia. Są jednak osoby, które są do tego predysponowane. I tak też jest w przypadku pornografii. Są to m.in. osoby mające problemy z regulacją emocji, redukowaniem lęku, z radzeniem sobie w warunkach stresu, w sytuacjach rodzących frustrację. Nałogowość w korzystaniu z pornografii i utrata kontroli pojawiają się stopniowo lub skokowo, szczególnie w trudnych momentach w życiu.

A co z osobami, które już nałogowo korzystają z pornografii? Jak na nich wpłynie obecna sytuacja? Czy ich problem może się pogłębić?

Izolacja w domu, brak innych zajęć, frustracja i niepewność przyszłości, poczucie zagrożenia, problemy finansowe – wszystko to może sprzyjać nasilaniu zachowań nałogowych.

Jakie są objawy nałogowego korzystania z pornografii?

Typowe są mechanizmy utraty kontroli nad poszukiwaniem gratyfikacji seksualnej, poszukiwanie coraz bardziej intensywnych bodźców i wykorzystywanie ich do regulowania swojego nastroju, zaniedbywanie innych aktywności życiowych, doświadczane straty i cierpienia z tego powodu.

Osoby, które mają problem z alkoholem często nie dostrzegają sygnałów ostrzegawczych, albo je wypierają. Czy tak jest też w przypadku pornografii?

Jest podobnie. Alkohol może np. powodować przyjemny stan rozluźnienia, ułatwiać nawiązywanie kontaktów. Oglądanie pornografii wywołuje podniecenie seksualne, stwarza warunki do łatwego zaspokojenia seksualnego, po którym także następuje rozluźnienie. Przyjemne, nagradzające doświadczenia przesłaniają jądro problemu – brak umiejętności samodzielnego regulowania stanu napięcia czy nawiązywania relacji. To sprzyja podtrzymywaniu mechanizmu zagłuszania emocji, ale nie rozwiązywaniu rzeczywistych problemów.

Fakt, że coś jest nie tak dostrzegają często bliskie osoby. Mam tu na myśli kwestię pornografii i jej wpływu na relacje, na związki. To jeden z problemów, które porusza Pan w swej książce „Kochanie czy klikanie”.

Pornografia nie jest dobrym źródłem edukacji na temat seksualności i tego, co dzieje się w relacjach międzyludzkich. Może być czasami wykorzystana jako urozmaicenie stymulacji seksualnej, nie poprawia jednak jakości nawiązywanych relacji uczuciowych, ani nie uczy rozwiązywania problemów w związku. Pornografia daje natychmiastową gratyfikację, a jest powszechnie dostępna i można po nią sięgnąć w każdej chwili, nie trzeba uwzględniać potrzeb drugiej osoby.

Nie trzeba się starać i zabiegać o drugą osobę…

W pewnym sensie pornografia to zawsze gotowy i spełniający fantazje obiekt seksualny. Nie trzeba zabiegać o względy, zaufanie i zainteresowanie, nie trzeba dostosowywać się do potrzeb drugiej osoby, radzić sobie w trudnych chwilach w związku.

Jak to, co dzieje się teraz, przekłada się na związki? Pary przebywają ze sobą niekiedy 24 godziny na dobę. Ta sytuacja ujawniła zapewne problemy w części związków. Czy nie jest tak, że dla niektórych pornografia może być taką ucieczką od tych problemów?

Dla wielu par będzie to okazja do spędzania ze sobą więcej czasu i pogłębienia bliskości. Tam jednak, gdzie istnieją konflikty, brakuje umiejętności budowania intymności i rozwiązywania problemów, frustracja może narastać. Jeżeli zagłuszanie napięcia i przygnębienia podnieceniem seksualnym łatwo osiągalnym przy pomocy pornografii, łatwym do rozładowania, staje się wyuczonym sposobem radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych, zachowania kompensujące nasilają się.

Wspominał Pan w jednym z wywiadów, że często wybór pada na pornografię, bo ona nie wymaga konfrontowania się. Proszę wyjaśnić, z czym dokładnie?

Z trudnościami w nawiązaniu relacji, z niepewnością czy poradzę sobie podczas realnego aktu seksualnego, czy się sprawdzę, czy nie będę odrzucony. Z drugiej strony, pornografia utrwala właśnie rozmaite mity, które te obawy i trudności powodują, dotyczące np. budowy ciała i sprawności seksualnej, nawiązywania kontaktu seksualnego, czy zachowania podczas zbliżenia. W pornografii jest tak, że tam są zawsze w pełni gotowi do seksu mężczyźni i zawsze podniecone kobiety. Tak nie wygląda to w realnym świecie. 

Panie profesorze, nie ma wątpliwości, że część widzów portali pornograficznych to dzieci. Badania pokazują, że niektóre z nich oglądają pornografię regularnie. Problem dotyczy też coraz młodszych dzieci.

To jest problem, którego nie można lekceważyć i na którym trzeba skupić uwagę. Ktoś powie: "Kiedyś też oglądałem "świerszczyki" z kolegami i nic się nie stało…". Zapewne tak, ale współczesna pornografia to coś zupełnie innego niż tamte gazetki czy kasety. Po pierwsze, dostępność do niej jest powszechna, a po drugie intensywność i forma przekazu nieporównywalnie większa.

Siła oddziaływania jest ogromna. Kształtowane są fałszywe wyobrażenia relacji z drugą osobą, wzorce zachowań, atrakcyjności. Później następuje zderzenie z rzeczywistością odbiegającą od obrazu na ekranie, albo zaczyna brakować motywacji do nawiązywania relacji, skoro rozładowanie potrzeby seksualnej jest na wyciągnięcie ręki.

Pornografia to coś, z czym dzieci nie powinny się stykać. Jednak samo ograniczanie dostępu to za mało. To tak jak z zabezpieczaniem się przed powodzią. Muszą być budowane tamy. Ale nie tylko. Ważne jest regulowanie zbiorników wodnych, stawianie zabudowań w odpowiednich miejscach, czy słuchanie prognoz. Tak samo w przypadku ochrony dzieci przed niekorzystnym wpływem pornografii. Potrzebna jest m.in. rzetelna edukacja seksualna – taka która nie tylko przestrzega przed zagrożeniami, ale także kształtuje pozytywne postawy wobec seksualności, wspomaga nawiązywanie zdrowych relacji i wzajemny szacunek. Potrzebne są również dobre wzorce bliskości emocjonalnej w rodzinie.


Więcej na temat
Pokaż więcej