Menu

Pornografia przerwą w graniu. Do czego to doprowadzi?

6 września 2018 Uzależnienie od gier komputerowych i internetowej pornografii zmienia mózgi młodych mężczyzn, ogranicza ich rozwój społeczny i doprowadza do izolacji – do takich alarmujących wniosków doszedł słynny amerykański psycholog Philip Zimbardo. Przestrzega przed „kryzysem męskości”.
Może Cię również zainteresować

Amerykański psycholog przebadał 20 tysięcy młodych mężczyzn. Twierdzi, że dziś, kiedy pornografia jest powszechnie dostępna, co jest zupełnie niespotykane na przestrzeni historii, mężczyźni łączą gry komputerowe z oglądaniem pornografii (średnio dwie godziny tygodniowo). Jest ona dla nich przerwą w graniu.

Profesor twierdzi, że jego badania dowodzą, że uzależnienie od gier i pornografii „zaczyna zmieniać funkcjonowanie mózgu”. – Zmienia się układ nagrody, zwany też ośrodkiem przyjemności, produkuje nowy rodzaj podniecenia i uzależnienia. Mózgi tych chłopców stają się cyfrowo przeprogramowane – tłumaczył Zimbardo w jednym z wywiadów dla BBC.

Pytany o przykład myślenia osoby uzależnionej od gier i pornografii przytoczył młodego człowieka, słowa, które mówią wszystko: „Kiedy jestem w klasie, żałuję, że nie gram w World of Warcraft, kiedy jestem z kobietą, żałuję, że nie oglądam pornografii, ponieważ tam nigdy nie będę odrzucony…”

Zamknięta poczekalnia

W Polsce póki co nie ma badań ukierunkowanych tak precyzyjnie jak te amerykańskie.

Seksuolog prof. Michał Lew-Starowicz, komentując w swej książce wnioski Zimbardo na temat zależności między intensywnym oglądaniem pornografii, graniem w gry komputerowe a problemami społecznymi, seksualnymi i motywacyjnymi, podkreśla, że „zazębianie się świata realnego i wirtualnego może być niebezpieczne, bo zaburza percepcję, tworzy iluzję, upraszcza, a właściwie spłaszcza rzeczywistość. Może prowadzić od pobudzenia do uzależnienia”.

Tłumaczy też, że łatwa stymulacja i uzyskiwana gratyfikacja zmniejszają motywację do podejmowania różnych starań, bo „mózg woła: już mi dobrze!”.

W książce „Kochanie czy klikanie” wspomina też o problemie młodych ludzi z nawiązywaniem kontaktów w realu. Ucieczka z wygodnego świata wirtualnego staje się trudna i uciążliwa. „Nieraz miałem do czynienia z młodymi, inteligentnymi, ale bardzo nieśmiałymi pacjentami. Dobrze im wychodziły pogawędki z rówieśnikami na czacie, ale na spotkanie czy randkę nie wychodzili od wielu miesięcy. Źle znosili bezpośrednie relacje, bali się, że okażą zdenerwowanie, zablokują się. Kontakty w cyberprzestrzeni uwalniały ich z poczucia samotności, ale zamiast pomostem do żywego kontaktu z drugim człowiekiem stawały się zamkniętą poczekalnią…” – podkreśla.

Drzwi „cel”

Prof. Lew-Starowicz dodaje , że zjawisko izolacji wraz z rozwojem technologii nasiliło się niebezpiecznie np. w krajach azjatyckich. „Młodzi ludzie, zwykle młodzi mężczyźni, przestają wychodzić z domu, a niektórzy ograniczają się nawet do przestrzeni własnego pokoju. I trwa to wiele miesięcy. Drzwi swoich »cel« uchylają tylko po to, by ktoś z rodziny wsunął im przez nie jedzenie. Swoje kontakty społeczne ograniczają wyłącznie do wirtualnych”.

Czy powinna nam się zapalić czerwona lampka? Specjaliści są zgodni – nie wpadajmy w przesadę i panikę. Nowe technologie stały się nieodłącznym elementem życia, i to się już nie zmieni. Ważne jest, by nauczyć się w tym świecie funkcjonować, być czujnym, by nie wymknął się on spod kontroli. I może należy się jednak zastanowić, zanim kolejny raz danego dnia „dla świętego spokoju” damy kilkulatkowi tablet lub smartfon…



Więcej na temat
Pokaż więcej