Analiza "Pod presją. Internet, media i popkultura a seksualizacja dzieci" pokazuje, jak bardzo przesycona seksem jest rzeczywistość dzisiejszych dzieci i nastolatków.
Eksperci podkreślają, że internet, telewizja, media społecznościowe czy gry komputerowe pełne są obrazów i przekazów nasyconych erotyką. To, co jeszcze kilkanaście lat temu było domeną dorosłych, dziś trafia również do najmłodszych - często bez żadnych ograniczeń.
Seksualność a seksualizacja
"Nasz poradnik przybliża problem seksualizacji dzieci i pokazuje, jak bardzo jest on wpisany w codzienność - od reklam, przez teledyski i modę, po media społecznościowe. Chcemy tu nie tylko opisać mechanizmy, które stoją za tym zjawiskiem, lecz także zwrócić uwagę na jego konsekwencje i podpowiedzieć, jak rodzice, nauczyciele i inni dorośli mogą chronić dzieci przed jego negatywnym wpływem" - pisze Anna Borkowska, ekspertka NASK i autorka poradnika.
W publikacji wyraźnie wskazano na różnicę między seksualnością a seksualizacją. "Przysłuchując się licznym dyskusjom prowadzonym w przestrzeni publicznej, można odnieść wrażenie, że są to terminy często błędnie definiowane i używane zamiennie, choć wcale nie są tożsame" - czytamy.
Seksualność dziecka to naturalny proces rozwoju psychoseksualnego.
Seksualizacja dzieci to zjawisko narzucone z zewnątrz i mające uprzedmiotawiający charakter. Polegające na tym, że człowieka zaczyna się postrzegać głównie przez pryzmat wyglądu i atrakcyjności fizycznej. W efekcie osoba przestaje być traktowana jak indywidualna jednostka z własnymi emocjami, potrzebami i prawem do rozwoju, a staje się obiektem - kimś, kogo można oceniać, porównywać czy wręcz "używać" w kontekście seksualnym.
W przypadku dziewczynek często oznacza to przypisywanie im cech dorosłych kobiet, co wprost prowadzi do przedwczesnego obciążania ich rolami, do których nie są jeszcze gotowe.
Coraz częściej problem ten dotyka także chłopców i młodych mężczyzn.
Ciało jako przepustka
Usta w "dzióbek", kuse stroje, wyzywające pozy. Jak podkreślają eksperci NASK - na takie zdjęcia dziewcząt i chłopców coraz łatwiej natknąć się w sieci. Influencerami chcą być już kilkulatki. I niestety, by podbić zasięgi, często sięgają po to, co najbardziej przyciąga wzrok - seksualizację własnego ciała.
Coraz mniej osób dziwi nastolatka w pełnym makijażu, chłopcy z nagimi torsami, czy 9-latki tańczące przed kamerą smartfona jak dorosłe kobiety w klubie nocnym. Algorytmy mediów społecznościowych stworzone są tak, żeby "nagradzać" za to, co przyciąga uwagę. A nagradzają lajkami, komentarzami i udostępnieniami.
- W praktyce oznacza to większą widoczność treści eksponujących ciało, prowokacyjne zachowania czy stylizacje inspirowane popkulturą - podkreślała Anna Borkowska podczas prezentacji poradnika.
- W świecie algorytmów wartość osoby zostaje zredukowana do mierzalnych wskaźników, takich jak lajki, wyświetlenia, komentarze, co uczy młodych ludzi definiowania siebie wyłącznie przez pryzmat cudzych oczekiwań i ocen - dodała.
Pornografia, półnagie zdjęcia czy wyzywające piosenki/gry komputerowe są dziś dostępne na wyciągnięcie ręki. Treści erotyczne stały się dla dzieci i nastolatków powszechne.
Anna Borkowska podkreśla, że młode osoby uczą się, że eksponowanie wyglądu i zachowań nacechowanych erotycznie może przynosić uwagę i uznanie. Z czasem zaczynają same powielać seksualizujące wzorce, traktując je jako skuteczny sposób budowania pozycji w grupie rówieśniczej.
Jak pisze autorka poradnika – seksualizacja jest dziś bagatelizowana przez społeczeństwo i traktowana jak “nieszkodliwy składnik popkultury”. Tymczasem jej skutki są realne i poważne. Badania wskazują, że wpływa ona na samoocenę, kształtowanie obrazu ciała, rozwój psychoseksualny, a także na sposób, w jaki najmłodsi postrzegają role płciowe i relacje społeczne.
Glamouryzacja pornografii
Dużo miejsca w poradniku poświęcone jest ekstremalnej formie seksualizacji, czyli pornografii w sieci.
"Współczesna kultura popularna, zwłaszcza ta kierowana do chłopców i młodych mężczyzn, w pewnym, wcale niemałym, stopniu opiera się na wzorcach i narracjach wywodzących się z przemysłu pornograficznego. Internet stał się dziś głównym kanałem dystrybucji pornografii. Wystarczy jedno kliknięcie" – podkreślono.
Tymczasem badania wskazują, że w 88,2% scen w filmach pornograficznych występuje agresja fizyczna, a w zdecydowanej większości przypadków jej sprawcą jest mężczyzna W tego typu przekazach seks jest oddzielony od miłości, bliskości i czułości, a często przedstawiany jako akt dominacji, upokorzenia czy przemocy wobec kobiety. Dla młodych odbiorców, którzy dopiero kształtują swoją tożsamość i rozumienie relacji międzyludzkich, tego rodzaju wzorce mogą stanowić poważne zagrożenie dla rozwoju emocjonalnego i społecznego.
Zwrócono też uwagę na fakt, że od lat możemy być świadkami niepokojącego zjawiska, które dotyka zarówno tradycyjne, jak i cyfrowe media, określane mianem pornifikacji przestrzeni publicznej.
Analizy tego zjawiska podjął się m.in. Brian McNair – brytyjski badacz zajmujący się tematyką mediów, kultury i procesów komunikacji. W swojej publikacji (McNair, 2004) wyróżnił trzy kwestie, które obrazują współczesny związek między mediami a seksualnością:
Kultura obnażania. Polega na wszechobecności seksualnych treści w przestrzeni publicznej, wyrażanych poprzez nagość, erotykę, pornografię, programy o życiu seksualnym, a nawet reality shows, w których uczestnicy ujawniają intymne szczegóły swojego życia.
- Demokratyzacja pożądania. Odnosi się do powszechnej dostępności środków i narzędzi, za pomocą których można wyrażać seksualność. Rozwój mediów, a w szczególności technologii cyfrowych, sprawił, że treści erotyczne i pornograficzne stały się łatwo osiągalne dla szerokiego grona odbiorców. Wystarczy dostęp do internetu, aby zobaczyć nawet najbardziej drastyczne formy pornografii.
- Porn chic. to przenikanie elementów pornografii do głównego nurtu kultury masowej, mody, reklamy i sztuki. Charakterystyczne elementy wizualne pornografii, stylizacje, makijaż, pozy, sposób prezentacji ciała, stały się częścią mainstreamu i są obecne w teledyskach, modzie czy przekazach marketingowych. Porn chic nie jest pornografią w sensie dosłownym, lecz zjawiskiem, które czerpie inspirację z wizualnego kodu pornografii w celu zwrócenia uwagi.
W poradniku czytamy m.in.:
"Pornifikacja mediów niesie ze sobą szereg zagrożeń szczególnie w przypadku najmłodszych konsumentów. Dzieciom brakuje rozwiniętej zdolności krytycznej analizy, świadomości społecznych konsekwencji czy psychologicznej dojrzałości do przetwarzania treści seksualnych w sposób, w jaki radzą sobie z nimi dorośli."
Seksualizacja dzieci w mediach ma często podłoże czysto komercyjne. Wykorzystuje seksualność jako narzędzie marketingowe do sprzedaży produktów, takich jak ubrania, zabawki, gry cyfrowe itp. (…) Możemy tu mówić o wykorzystywaniu słabszych do celów czysto finansowych.
Jak podsumowuje ekspertka NASK, ochrona przed pornifikacją to dbanie o prawa dziecka do zdrowego rozwoju, wolnego od uprzedmiotowienia oraz ochrona przed szkodliwymi treściami i wykorzystywaniem.
Pod tym linkiem można pobrać całą publikację. Jako organizacja od lat zajmująca się ochroną dzieci przed pornografią - bardzo ją polecamy.