Menu

Pornografia oczami dzieci. "To, co widzą, jest dla nich szokujące"

Dzieci wchodzą do internetu i trafiają tam na pornografię. To, co widzą jest dla nich szokujące – mówi dr Elena Martellozzo z Uniwersytetu Middlesex w Londynie. Ekspertka podkreśla, że mamy do czynienia z poważnym problemem, o którym trzeba mówić.
Może Cię również zainteresować

Elena Martellozo wykłada kryminologię. W swoich badaniach zajmuje się m.in. zachowaniami dzieci i młodzieży online. We wrześniu 2019 r. była gościem 13. Międzynarodowej Konferencji "Bezpieczeństwo dzieci i młodzieży w internecie", która odbyła się w Warszawie. Ekspertka wystąpiła z wykładem podczas sesji "Szkodliwe skutki kontaktu z pornografią i sekstingu".

Elena Martellozzo. Fot. materiały konferencyjne

- Pornografia, która była kiedyś, to coś zupełnie innego od tego, co dzieci obecnie mogą oglądać online – podkreśliła. Dodała, że bardzo niepokojące jest iż są dzieci, które oglądają pornografię nawet kilka razy dziennie.

Zaznaczyła, że dla dzieci treści takie są szokujące. – Dostęp do nich kształtuje poglądy dzieci. Myślą one, że są to wzorce, które należy powielać. Może pojawić się przerażenie, że tak właśnie wygląda seks. Mogą pojawić się zachowania ryzykowne – tłumaczy.

Im starsze, tym częściej

Im starsze dzieci tym większe zainteresowanie pornografią. Badania wykazały, że w grupie wiekowej 11-12 lat kontakt z takimi treściami zadeklarowało 28 proc. osób. W grupie 13-14 lat – 46 proc., a w grupie 15-16 lat – już 65 proc. Okazało się też, że wśród najmłodszych badanych, mających kontakt z pornografią, 21 proc. stwierdziło, ze chciałoby to co widzieli w jakiś sposób kopiować. Jeśli chodzi o 13, 14-latków było to 39 proc., wśród 15-16-latków o chęci kopiowania mówiło już 42 proc.

O powyższych danych ekspertka mówiła nawiązując do badania "Wpływ pornografii internetowej na postawy, przekonania i zachowania dzieci i młodzieży", które w Wielkiej Brytanii przeprowadził Uniwersytetu Middlesex. Badanie w 2016 r. zlecił Komisarz ds. dzieci oraz organizacja NSPCC działająca na rzecz ochrony dzieci. Chodziło o zbadanie jak bardzo dzieci i młodzież są narażone na pornografię i jak często mają z nią kontakt. Celem raportu było też zebranie opinii na temat treści, z którymi się zetknęli młodzi ludzie.

W badaniu wzięło udział 1100 osób w wieku 11–16 lat. Okazało się, że spośród badanych 52 proc. nie miało do czynienia z takimi treściami. 48 proc. oglądało pornografię. Martellozzo podkreśla, że wynik może być nieco zaniżony biorąc pod uwagę, że przypadku tej tematyki nie wszyscy zapewne udzielili odpowiedzi zgodnej z tym, co ma miejsce w rzeczywistości. Dodała też, że w badaniu, ze względu na wiek, nie uczestniczyły dzieci młodsze, te poniżej 11. roku życia. Jak dodała, nie oznacza, że ich problem nie dotyczy. - Na nie wpływ pornografii może być jeszcze bardziej katastrofalny – oceniła ekspertka.

Wśród tych uczestników badania, którzy mieli kontakt z pornografią, 56 proc. stanowili chłopcy, dziewcząt deklarujących oglądanie takich treści jest mniej. Chłopcy częściej mówią o chęci kopiowania tego, co zobaczyli. Dziewczynki mówią z kolei m.in o obawach związanych z ewentualnymi oczekiwaniami chłopców.

Więcej szczegółów dotyczących opinii nastolatków i dostęp do całego opracowania można znaleźć tutaj

Na konferencji w Warszawie Elena Martellozzo opowiadała, w jaki sposób przeprowadzono badanie.

Anonimowe forum

- Dotarliśmy do ponad tysiąca dzieci. To było trudne. Ciężko było uzyskać zgodę rodziców. Dla wielu z nich to wciąż temat tabu. Nie było też łatwo z respondentami. Potem jednak okazywało się, że chcą mówić. I to coraz więcej i więcej – dodała.

- Strzałem w dziesiątkę okazało się stworzenie forum online, gdzie badani mogli anonimowo wyrażać swoje opinie – zaznaczyła podkreślając jednocześnie, że to był pierwszy krok. Potem została opracowana ankieta, którą wypełnili młodzi ludzie.

Poruszona została też kwestia sekstingu, czyli przesyłania sobie przez nastolatków zdjęć o charakterze erotycznym. Martellozzo mówiła podczas konferencji, że młode osoby często tak naprawdę nie zdają sobie sprawy czym jest to zjawisko. Mylnie twierdzą na przykład, że wysyłanie samych zdjęć to nie seksting, że można o nim mówić dopiero wtedy, gdy do zdjęcia dołączona jest jakiś prowokacyjny tekst wiadomości.

Z badań wynika, że 55 proc. respondentów dzieliło się takimi fotkami ze znajomymi w realnym świecie lub ze znajomymi z internetu. Chłopcy częściej wysyłali zdjęcia sami z siebie, dziewczęta częściej po namowie, zachęcie.

Martellozzo podkreśliła, że jeśli chodzi o pornografię i seksting, to młodzi respondenci twierdzą, iż rodzice byliby dobrymi partnerami do rozmowy na te tematy. Nastolatki zaznaczają jednak, że czują się często zbyt skrępowani, aby sami rozpocząć taki dialog z rodzicami.


Więcej na temat
Pokaż więcej