Menu

"Kochanie czy klikanie". Rozmowa z Michałem Lwem-Starowiczem

Jeżeli wirtualny świat staje się jedynym plastrem na realne problemy, to zwiastuje to nadejście coraz większych kłopotów – mówi psychiatra, seksuolog i psychoterapeuta prof. Michał Lew-Starowicz, odnosząc się do tego, jak zmieniają się relacje w dobie Internetu. Profesor mówi też o tym, jak na funkcjonowanie w codziennym życiu może wpłynąć pornografia.

Fot:shutterstock.com

Może Cię również zainteresować

Katarzyna Nowicka: Tytuł książki - wywiadu z Panem to "Kochanie czy klikanie". Bardziej kochamy czy bardziej klikamy? Powszechny dostęp do Internetu zmienił nasze relacje?

Prof. Michał Lew-Starowicz: Zdecydowanie zmienił. Przede wszystkim komunikacja międzyludzka w znacznej mierze przeniosła się do cyberprzestrzeni w postaci komunikatorów i portali społecznościowych. Z jednej strony zmniejsza to bariery przestrzenne i czasowe, zatem ułatwia dotarcie do drugiego człowieka, z drugiej strony obserwujemy jednak, że część osób poprzestaje na klikaniu zamiast spotykać się i nawiązywać bezpośrednie relacje, albo buduje swój awatar i otacza się światem wirtualnych postaci.

Podtytuł książki brzmi z kolei: "Terapia dla zagubionych kobiet i mężczyzn". Dużo jest takich zagubionych?

Trudno się oprzeć wrażeniu, że ta liczba wciąż wzrasta. Współczesny świat wiele nam oferuje i coraz bardziej pozwala "wyjść poza schemat". Z drugiej strony, część osób ma w tej sytuacji trudność ze zdefiniowaniem samego siebie, albo z dopasowaniem się w związku. Następuje także zderzenie konserwatywnego światopoglądu i wartości z liberalnym podejściem do życia. W Polsce te rozbieżności są bardzo widoczne, co nieraz rodzi problemy w relacjach z partnerem, rodziną, otoczeniem.

Pisze Pan, żeby nie demonizować nowych technologii. Jednocześnie w jednym z rozdziałów wspomina Pan chociażby o zjawisku hikikomori, szczególnie nasilonym w krajach azjatyckich, gdzie technologia właściwie zawładnęła umysłami. Młodzi ludzie izolują się tam od społeczeństwa w obawie przed "trudami" realnego życia. Zamykają się w pokojach i trwa to wiele miesięcy, a kontakty ograniczają tylko do wirtualnych. To ekstremalne przykłady, ale tak się dzieje. Gdzie jest ta granica? Co zrobić, by jej nie przekroczyć?

Granice przekraczane są najczęściej przez osoby, które mają trudności w nawiązywaniu relacji interpersonalnych, radzeniu sobie w sytuacjach wymagających wysiłku, rodzących frustrację, zmuszających do stawienia czoła własnym lub cudzym negatywnym emocjom. To umiejętności, które nabywamy w okresie dzieciństwa i dorastania. W znacznej mierze zależą od indywidualnych predyspozycji, więzi z opiekunami i wczesnych doświadczeń z otoczeniem.

Przekraczanie granic może odbywać się stopniowo lub skokowo, impulsywnie, szczególnie w trudnych momentach w życiu, np. kryzysie w relacji, po rozstaniu, załamaniu stanu psychicznego. Istotna jest samoświadomość i uważność na to, co się robi. Jeżeli wirtualny świat staje się jedynym plastrem na realne problemy, to zwiastuje to nadejście coraz większych kłopotów.

Dostęp do pornografii 24 godziny na dobę, ale także możliwość nawiązywania w Internecie wielu krótkich, niezobowiązujących kontaktów. Jak to wpływa na nawiązywanie tych kontaktów w realnym świecie?

Ułatwia uzyskanie natychmiastowej gratyfikacji seksualnej bez konieczności specjalnego starania się o względy i zaufanie drugiej osoby, dostosowywania do jej potrzeb, radzenia sobie w trudnych chwilach w związku, innymi słowy – konsumpcyjne podejście do życia. W żaden sposób nie poprawia jakości nawiązywanych relacji uczuciowych, a może nawet sprzyjać porzucaniu związku, w którym pojawił się problem do rozwiązania. Jednocześnie, kto powiedział, że z zasobów Internetu trzeba korzystać w impulsywny i bezrefleksyjny sposób?

Można jednak powiedzieć, że mamy teraz do czynienia ze swoistym eksperymentem. Młodzi dorośli to osoby, które pierwszy raz w historii miały nieograniczoną możliwość dostępu do pornografii. Co się dzieje, gdy to właśnie ona kształtuje seksualność?

Kształtuje wypaczony obraz seksualności. Pornografia ma na celu przede wszystkim wywołanie podniecenia seksualnego, a to jest bardzo zredukowana wizja seksualności, praktycznie odarta z jakiejkolwiek głębszej warstwy uczuciowej czy relacyjnej. Ponadto pornografia utrwala rozmaite mity dotyczące np. budowy i sprawności seksualnej, nawiązywania kontaktu seksualnego czy zachowania podczas zbliżenia. Najmniejszym problemem jest jednak sama obecność pornografii, większym – praktycznie nieograniczony dostęp, zaś głównym pozostaje brak odpowiedniej przeciwwagi w postaci wcześnie rozpoczynanej edukacji seksualnej i tworzenia dobrych wzorców bliskości emocjonalnej w rodzinie.

Wciąż niewiele się mówi o uzależnieniu od pornografii. Tymczasem okazuje się, że to realny problem. Do Pana gabinetu także zgłaszają się osoby uzależnione. Każda z nich ma swą indywidualną historię, czy można mówić o pewnym schemacie?

Każdy człowiek ma swoją własną historię, widoczne są jednak pewne powtarzalne schematy, które powodują, że definiowane są takie problemy zdrowotne, jak kompulsywne zachowanie seksualne czy nałogowe korzystanie z pornografii. Typowe są mechanizmy utraty kontroli nad poszukiwaniem gratyfikacji seksualnej, poszukiwanie coraz bardziej intensywnych bodźców i wykorzystywanie ich do regulowania swojego nastroju, zaniedbywanie innych aktywności życiowych, doświadczane straty i cierpienia z tego powodu.

Dostęp do pornografii w Polce jest powszechny. Trzy kliknięcia i można już oglądać wszystko. Badania pokazują, że coraz więcej dzieci ma kontakt z takimi treściami jeszcze przed 12. rokiem życia. Jak to może na nie wpłynąć?

Mówimy tu o osobach w wieku rozwojowym, najczęściej bez wiedzy na temat seksu i bez doświadczeń seksualnych. Kształtowane są zatem pierwsze wyobrażenia takich kontaktów, wzorce zachowań, atrakcyjności. Później następuje zderzenie z rzeczywistością odbiegającą od obrazu na ekranie, albo zaczyna brakować motywacji do nawiązywania relacji, skoro rozładowanie potrzeby seksualnej jest na wyciągnięcie ręki. Porównywanie się z aktorami z filmów pornograficznych może rodzić frustrację, nawet jeżeli widz ulega tu starannie stworzonej iluzji.

Jest Pan jedną z osób, które prowadzą badania na temat uzależnienia od seksu i pornografii. To chyba pierwsze takie badania w Polsce. Na jakim są etapie? Czy są już pierwsze wnioski?

Pierwsze wnioski są bardzo interesujące, pokazują bowiem faktycznie zmienione wzorce odpowiedzi mózgu osób nałogowo korzystających z pornografii na sygnały dotyczące bodźców erotycznych oraz przetwarzanie bodźców związanych z nagrodą. Wkrótce będziemy analizować wyniki interwencji farmakologicznych, które są celowane właśnie w określone procesy chemiczne zachodzące w mózgu. Odnajdujemy wiele podobieństw do tzw. nałogów behawioralnych, takich jak nałogowy hazard.

Żeby odpowiedzieć na inne, wciąż otwarte pytania, będzie potrzebne wykonanie jeszcze długoterminowych obserwacji i zgłębienie czynników predysponujących do utraty kontroli nad zachowaniami seksualnymi.

Rozmawiała: Katarzyna Nowicka


Więcej na temat
Pokaż więcej