Menu

„Dzieci są same w seksualizującym je świecie”

- Bardzo niepokoi nas coraz częstsze pojawianie się w sieci materiałów o charakterze seksualnym wytworzonych i udostępnianych przez same dzieci i młodzież. Dziecko jest producentem takiego materiału. Czy i kto jest inicjatorem - nie wiadomo – mówi Martyna Różycka, kierownik zespołu Dyżurnet.pl.
Może Cię również zainteresować
Dyżurnet.pl to punkt kontaktowy do zgłaszania informacji o treściach nielegalnych i szkodliwych publikowanych w internecie. Przedstawiciele zespołu podkreślają, że od lat około 80 proc. wszystkich zawiadomień o treściach nielegalnych stanowią te, dotyczące seksualnego wykorzystywania dzieci (CSAM - child sexual abuse material). Eksperci stwierdzają jednocześnie, że zauważają też nowe niepokojące i groźne zjawiska.

Katarzyna Nowicka: Reagujecie na zgłoszenia, dotyczące nielegalnych treści w internecie. Głównie na te przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci. Na jakie materiały jeszcze natrafiacie? Czy zauważacie coś, z czym wcześniej nie mieliście do czynienia albo mieliście, ale w mniejszym stopniu?

Martyna Różycka: Oczywiście, że zauważamy. W ostatnim roku na przykład największy wzrost dotyczył zgłoszeń o tzw. patostreamach. Jednak, tak jak już wspomnieliśmy w najnowszym raporcie, bardzo niepokoi nas coraz częstsze pojawianie się w sieci materiałów o charakterze seksualnym wytworzonych i udostępnianych przez same dzieci i młodzież. Często są to osoby poniżej 13 roku życia, czyli poniżej okresu pokwitania. Tego typu materiały można napotkać w powszechnie dostępnych serwisach. Natrafiamy na nie m.in. analizując treści potencjalnie atrakcyjne dla osób o skłonnościach pedofilskich.

Dzieci wytwarzają takie materiały same, ale czy robią to same z siebie?

Doskonale widać, że dziecko jest samo w pokoju i że to ono włączyło kamerkę. Samo podejmuje aktywności seksualne i samo siebie nagrywa. Nie ma osoby, która stoi obok, co nie oznacza oczywiście, że nie ma jej w internecie i nie namawia ona do takiego zachowania. Może tak się dziać gdy dziecko weszło np. na portale nastawione na taki pornograficzny kontakt i jest nagabywane przez innych użytkowników. Dziecko zatem samo jest producentem materiału, ale czy i kto jest inicjatorem - nie wiadomo. Może to być uwodzenie. Może to także być seksting…

Seksting, czyli wytwarzanie takich materiałów i przesyłanie drugiej osobie po to, żeby np. zaimponować chłopakowi albo dziewczynie?

To groźne zjawisko wśród nastolatków, które się rozwija. Kiedyś to były intymne materiały wysyłane w bliskiej relacji. Teraz jest to często forma autoreklamy np. na zasadzie: „Zobacz jaka jestem atrakcyjna, zostań moim chłopakiem”. Bywa, że takie treści są potem upubliczniane. Trafiają do sieci i zaczynają po niej krążyć.

Dlaczego dzieci i młodzież decydują się na takie działania? Jeśli są namawiane to co powoduje, że nie odmawiają?

To pokazuje, jak bardzo dzieci są same w tym seksualizującym je współczesnym świecie. Świecie, w którym otaczające je środowisko pokazuje im, jak ważne jest prezentowanie siebie w takim kontekście, jak bardzo można na tym wypłynąć, że można na tym zarabiać pieniądze, zdobyć popularność, uznanie, budować poczucie własnej wartości. To jest szalenie niepokojące.

Co mogą zrobić rodzice?

Przede wszystkim praca na wartościach. Budowanie u dziecka poczucia własnej wartości jest kluczowe. Jeżeli ktoś powie do dziewczyny „jesteś piękna, ale pokaż coś więcej, będziesz jeszcze bardziej atrakcyjna, jeśli pokażesz piersi” lub do chłopaka „jeśli chcesz być męski, to musisz mieć mięśnie”, to powinni wiedzieć, że nie muszą „pokazywać niczego więcej”, aby być wartościową osobą.

Należy jednak pamiętać, że to nie jest coś, co się zadzieje teraz i już. To poczucie wartości trzeba budować latami, od samego początku.

Ważne jest również budowanie szacunku wobec dziecka. I tu muszę postawić zarzut rodzicom. Bo weźmy na przykład tzw. troll parenting czyli prezentowanie dziecka w różnych śmiesznych sytuacjach. Owszem, można zrobić zabawne zdjęcie, ale niech ono wyląduje w rodzinnym albumie z założeniem, że kiedyś do niego wrócimy. Ale pokazywanie tego w internecie całemu światu, to bagatelizowanie uczuć dziecka i jego emocji. W ten sposób pokazujemy młodemu człowiekowi, że szacunek wobec siebie jest po prostu nieważny. Wychowywanie dziecka do korzystania z internetu zaczyna się bardzo, bardzo wcześnie. I ważne jest też w tym wychowywaniu to, co i jak mówimy również o dziecku.

Więc co i jak mamy mówić?

Trzeba zawsze wyjaśniać dziecku dlaczego nie powinno korzystać z pewnych treści takich jak np. pornografia. Nie mówmy: „nie oglądaj tego, bo to jest dorosłych”. Wytłumaczmy, dlaczego nie powinno oglądać. Że takie treści pokazują wyłącznie mechaniczny obraz stosunku seksualnego, że nie ma mowy o uczuciu, o romantycznej relacji, że to uprzedmiotowienie kobiet i mężczyzn, że jest to zakłamany obraz rzeczywistości, że kobiety tak nie wyglądają, że mężczyźni tak się nie zachowują i że tak nie wygląda stosunek seksualny.

Jeżeli będziemy tłumaczyć, dlaczego nie chcemy, żeby dziecko korzystało z pewnego rodzaju treści, to jest szansa, że taki komunikat do niego trafi. Natomiast jeżeli powiemy „nie, bo nie” i zablokujemy, to absolutnie takiej szansy nie ma.


Więcej na temat
Pokaż więcej